Davidson Consulting

Pogoń za wynikiem finansowym ma granice.

Tragiczny kurs pociągu TLK relacji Katowice – Słupsk okazał się najgorszym z koszmarów dla pasażerów i ich rodzin.

Bez wątpienia powinien być to też koszmar dla przewoźnika. Żadna odpowiedzialna firma nie chce, by do jej drzwi wzywano karetki, a klienci umierali.

Co roku w sezonie wakacyjnym narasta fala nieprzychylnych komentarzy ze strony pasażerów linii kolejowych, ale także komunikacji miejskiej, na ścisk, upał, brak klimatyzacji, czy elementarnej troski ze strony przewoźników wobec swoich klientów.

Tym razem również powtórzył się znany od wielu lat i naprawdę łatwy do przewidzenia scenariusz: sobota przed wakacjami, przez Polskę przechodzi fala upałów, zatłoczony ponad miarę pociąg TLK, a wśród pasażerów także ci, skuszeni wielomiesięczną kampanią promującą transport kolejowy ponad 4 kółka na zatłoczonych drogach.

O ile przewoźnicy od wielu lat mają opracowane procedury o kryptonimie „akcja zima”, o tyle o „akcji lato” rzadko kto słyszał – być może do teraz.

Granicą oszczędności jest ludzkie zdrowie i życie. W obliczu tej tragedii odpowiedzialna firma może zrobić tylko jedno: przyznać się winy, przeprosić, zadośćuczynić i dokonać zmian w sposobie działania, aby już nigdy umyślnie nie narazić zdrowia i życia pasażerów.

Zapewnienie bezpieczeństwa podróżnych jest wymogiem prawnym, a oprócz zapewnienia bezpiecznej eksploatacji infrastruktury kolejowej i taboru kolejowego, zarządzający infrastrukturą i przewoźnicy mają także obowiązek zarządzać ryzykiem, a Urząd Transportu Kolejowego ma obowiązek nadzorować te działania.

Wczorajsza tragedia dowiodła, że czas zweryfikować zasady oceny ryzyka w przewozie pasażerskim i odświeżyć Systemy zarządzania bezpieczeństwem (ang. Safety Management System / SMS) tak, aby przewoźnicy musieli uwzględniać spektrum zagrożeń szersze, niż zagrożenia związane wyłącznie z taborem kolejowym i jego eksploatacją.

Na to, że upały miną, nie warto już liczyć. Będą one coraz częstsze, bardziej długotrwałe, a temperatury coraz wyższe. Raport IPCC nie pozostawia w tym względzie żadnych wątpliwości.

Zapewnienie bezpieczeństwa zdrowia i życia pasażerów nie może zależeć od aktualnej pogody. Przewoźnicy muszą być przygotowani na zapewnienie przyzwoitych warunków w podróży w każdych warunkach.

Czas zmierzyć się z faktami oraz z tym, że bezpieczeństwo kosztuje i być może z czasem będzie kosztować coraz więcej. To oznacza zmianę procedur, ale także może oznaczać weryfikację liczebności drużyn konduktorskich – przynajmniej w wybranych składach i w najbardziej newralgicznych okresach, dostosowanie ilości wagonów do zapotrzebowania, rezygnacja z miejsc bez rezerwacji w TLK lub wprowadzenie limitów na tego typu miejsca, (nadmierny tłok, zwłaszcza w przypadku przymusowego postoju w pełnym słońcu i w upale, to proszenie się o kłopoty), zapewnienie pasażerom minimum komfortu poprzez utrzymywanie działającej klimatyzacji/ogrzewania oraz weryfikację polityki firmy odnośnie działań podczas ekstremalnych zjawisk pogodowych – np. zapewnienie wody pitnej w pociągu w czasie upałów, czy możliwości ochrony pasażerów przed wyziębieniem w czasie ekstremalnych mrozów przy jednoczesnej awarii zasilania.

Zmiana podejścia do zarządzania ryzykiem może też oznaczać przejęcie części odpowiedzialności przez właścicieli (akcjonariuszy) przewoźników. Wynik finansowy nie może już dłużej być uznawany za jedyne kryterium oceny zarządów. Konieczne jest poluzowanie spółkom gorsetów i zezwolenie im na wprowadzanie budżetów celowych przeznaczonych na wdrożenie niezbędnych usprawnień i rozwiązań.

Niedawno zdawało się, że PKP Intercity tańszymi biletami „Taniomiastowy” zachęci ludzi do zamiany samochodu czy autobusu na pociąg. Teraz nawet dotychczasowi pasażerowie mogą przesiąść się na inny środek lokomocji. Poza tym, przewoźnik w swych kampaniach promocyjnych od dawna podkreśla przewagę pociągów jako bezpiecznego, rodzinnego i co najważniejsze wygodnego środka lokomocji. Tak drastycznie niski poziom usług w liniach TLK uderza w&nbł;całą markę, w tym w usługi „premium” spółki, a nawet w wizerunek grupy PKP.

W listopadzie ub. roku przewoźnik zapowiadał, że od początku 2019 r. pasażerowie odczują pierwsze efekty największego w historii spółki programu inwestycyjnego, wartego ok. 7 mld zł, niemniej trudno oprzeć się wrażeniu, że zmiany te na razie omijają linie TLK.

Niezmiennie polecamy wsłuchiwanie się w głos pasażerów. Niedzielna tragedia powinna zwrócić uwagę całego sektora transportowego – także przewoźników lokalnych. Komentarze pełne są głosów rozgoryczenia, w większości całkowicie uzasadnionych.

Przewoźnicy, a także zarządzający infrastrukturą transportową (kolejową, drogową, lotniczą, portową), muszą zweryfikować swoje systemy zarządzania ryzykiem oraz dostosować procedury operacyjne, kryzysowe i utrzymania ciągłości działania do zachodzących zmian klimatycznych, bo te z pewnością nie poczekają na bardziej sprzyjającą koniunkturę na rynku przewozów kolejowych.

Napisz, jeśli chcesz dostawać informacje o nowych komentarzach i artykułach

© Copyright 2019 Davidson Consulting i Wspólnicy Sp. z o.o.- Polityka prywatności
Wszystkie prawa zastrzeżone